Category: Codzienne obserwacje

Czasami nie można już nic zrobić…

– Zuzanno, szybko! Wrony chciały zadziobać podlota! Wyskakuję z łóżka, półprzytomna, dopiero zbudzona; dociera do mnie, że mąż – który był na spacerze z psem – stawia na podłodze jakieś pudełko. Zakładam okulary i w półmroku zaglądam do środka: na dnie leży bezwładnie mały ptak i co chwila poskrzekuje. Co robić? Podnoszę, oglądam. Ran nie Read More

Chlebowy skrytożerca

Korzystając z wiosennego ocieplenia, mąż postanowił rozstawić nasz ogrodowy basen. W pewnej chwili przyszedl do mnie, wyraźnie zaintrygowany i zniesmaczony. – Zuzanno, ktoś nam wrzucił do ogrodu skibki chleba i ogryzione skrzydełko kurczaka! – Naprawdę? – zdziwiłam się. Owszem, przechodzący ulicą ludzie mają brzydki a niezrozumiały zwyczaj pyrgania nam przez ogrodzenie puszek, papierków, folijek, niedopałków, a Read More

Wystarczyło trochę pogody…

Nie było nas zaledwie kilka dni, a po powrocie zastaliśmy morelę w pełnym rozkwicie, drobne kwiateczki wychylające się tu i ówdzie z ziemi i kwitnącą forsycję na podwórku – tego się akurat spodziewałam. Tylko patrzeć, jak tulipany powypuszczają pączki. W mig z gleby wychynęły konwalie. Liście bzu rozwijają się w zawrotnym tempie. Widać już pąki Read More

Odwiedziny u sołtysa

– Wiesz, oprócz „Balatonu” niedaleko nas jest też drugie małe jeziorko, które nazywa się Gocławskie – zagajam przedwczoraj do męża w tonie luźnym, konwersacyjnym i zupełnie niewinnym. – I na tym Jeziorku Gocławskim ktoś widział dzisiaj parę nurogęsi. – Ach tak? – Mąż niezbyt dokładnie orientuje się, co takiego mam na myśli, więc przypominam mu Read More

Zaczyna się ruch…

Obserwowałam dziś przed południem kawki, które energicznie rozkuwały dziobami pyzy tłuszczowe zawieszone wciąż jeszcze na moreli, gdy na jednym z dalszych segmentów parkanu dostrzegłam brązowy grzbiecik. Zasłaniały mi go gałązki i nie bardzo mogłam się przyjrzeć, ale założyłam roboczo, że to samica kosa. Ptaszyna wróciła po południu; oczywiście w momencie, gdy ogródek tonął już w Read More

Zaśnieżone przedwiośnie

Już miało być tak pięknie, ale zima przypomniała sobie, że powinna jeszcze trochę się posrożyć; ścięło mrozem, dmuchnęło wiatrem, zawirowało śniegiem. Ptasia drobnica niemal znikła z ogródka. Nas dopadło kolejne przeziębienie. Wszyscy już chcą wiosny, niektórzy chyba nawet wygrażają jej pięściami za niemrawość. Słoneczne dni tylko wzmagają oczekiwanie. A rok temu, a dwa lata temu już Read More

Przeboje i boje

– Zobacz, jaki wielki przyleciał! – woła mój mąż, wpatrzony w kuchenne okno. – Patrz, co on robi! Chyba go stamtąd zrzucę!!… Na sęku, do którego przywiązany jest jeden z naszych karmników, usadowiła się wrona, po czym zaczęła z zaangażowaniem szarpać za sznurek, bujając karmnikiem na wszystkie strony. – Zostaw go – zaśmiewam się. – Read More

Sokole oko?…

Pracujemy z mężem nad łódką. Zaaferowanie, myślenie zadaniowe, dużo bieganiny między ogródkiem, domem a piwnicami, żeby przynieść owo, zanieść tamto, zapisać w dzienniku słów kilka czy złapać coś do picia. Ale gdzieś w tle „trybu żeglarskiego” tyka mi w umyśle „tryb ornitologiczny” i stopniowo do świadomości przebija się słyszane co jakiś czas – gdzieś z Read More