Miesiąc: Lipiec 2017

Sokole oko?…

Pracujemy z mężem nad łódką. Zaaferowanie, myślenie zadaniowe, dużo bieganiny między ogródkiem, domem a piwnicami, żeby przynieść owo, zanieść tamto, zapisać w dzienniku słów kilka czy złapać coś do picia. Ale gdzieś w tle „trybu żeglarskiego” tyka mi w umyśle „tryb ornitologiczny” i stopniowo do świadomości przebija się słyszane co jakiś czas – gdzieś z Read More

„J jak jastrząb” – recenzja w pół drogi

Siedzę sobie wczoraj na przystanku i czekam na Godota, czyli na nieprzyjeżdżający uparcie autobus. Pożeram książkę. Może sobie nie przyjeżdżać, myślę pokątnie skrajem umysłu, bo wreszcie mam czas na czytanie – ale mimo to podnoszę co chwila czujnie głowę, żeby nie stracić kontaktu z rzeczywistością i zwyczajowo sprawdzić, czy nic nie jedzie. W jednej z Read More

Wilanowskie czary

W ciągu miesiąca z małym groszem – trzy konferencje, każda w innym języku (i na inny temat, choć z tej samej dziedziny). Koniec roku akademickiego – prace licencjackie, prace magisterskie, kolokwia, egzaminy. Udział w Pikniku Naukowym, na stoisku Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Dwie audycje radiowe plus nieoczekiwany projekt wydawniczy na cito. O własnych, zaparkowanych projektach Read More